Nie zbaczaj ani w prawo, ani w lewo

Zdjęcie: Evgeni Tcherkasski

„Uważaj na ścieżkę, po której kroczysz, i bacz na wszystkie swoje drogi. Nie zbaczaj ani w prawo, ani w lewo, powstrzymuj swoją nogę od zła” (Prz 4,26–27).

To wezwanie z Księgi Przysłów jest niezwykle konkretne. Nie mówi ogólnie: „Bądź dobry”. Mówi: patrz pod nogi. Uważaj. Nie skręcaj. Nie eksperymentuj z tym, co znajduje się poza wyznaczoną drogą.

Wyobraźmy sobie pole minowe, przez które prowadzi tylko jedna, wąska, rozminowana ścieżka. Krok w bok – nawet o kilka centymetrów – może oznaczać tragedię. Nikt rozsądny nie powie w takiej sytuacji: „Zejdę na chwilę, zobaczę, co jest obok”. Posłuszeństwo instrukcjom nie jest wtedy ograniczeniem wolności – jest warunkiem przeżycia.

Tak samo jest z drogą Bożą.

Jedyna bezpieczna ścieżka

Autor Przysłów nie przesadza. W świecie duchowym również istnieją „miny” – grzech, pycha, samozaufanie, kompromis, cynizm. Często nie wybuchają natychmiast. Czasem człowiek przez chwilę idzie po złej stronie i wydaje się, że nic się nie dzieje. Ale duchowe konsekwencje przychodzą nieuchronnie.

Dlatego wezwanie brzmi: „nie zbaczaj ani w prawo, ani w lewo”. To język przymierza, język wierności. Bóg wyznacza drogę, a człowiek ma się jej trzymać.

W Nowym Testamencie ta metafora staje się jeszcze bardziej osobista. Jezus nie powiedział: „Pokażę wam drogę”. Powiedział: „Ja jestem drogą” (J 14,6). Chrześcijaństwo nie jest systemem zasad, ale relacją z Osobą. Trzymanie się właściwej ścieżki oznacza trzymanie się Chrystusa.

Problem serca, nie tylko kierunku

Łatwo sprowadzić ten fragment do moralnej dyscypliny: pilnuj się, kontroluj swoje wybory, nie popełniaj błędów. Ale Księga Przysłów zaczyna czwarty rozdział od słów: „Czujnie strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia” (Prz 4,23).

Problem nie polega tylko na tym, że możemy skręcić w złą stronę. Problem polega na tym, że nasze serce naturalnie ciągnie ku skrótom.

John Stott napisał: „Grzech nie jest tylko złamaniem prawa, lecz zerwaniem relacji z Bogiem, próbą życia niezależnie od Niego.”

Zejście z drogi zaczyna się zawsze w sercu – w przekonaniu, że poradzimy sobie sami, że możemy lekko skorygować kurs bez konsekwencji.

Wąska droga nie jest popularna

Jezus mówił o „wąskiej drodze”, która prowadzi do życia (Mt 7,14). Szeroka droga jest wygodniejsza, bardziej zatłoczona, społecznie akceptowalna. Wąska droga często oznacza samotność, niezrozumienie, opór wobec kultury.

A.W. Tozer ostrzegał: „Świat nie sprzeciwia się religii, która nie zmienia życia. Sprzeciwia się tylko tej wierze, która naprawdę prowadzi ludzi do świętości.”

Trzymanie się Jezusa nie zawsze będzie komfortowe. Czasem będzie oznaczało rezygnację z czegoś, co wydaje się atrakcyjne. Czasem – odwagę powiedzenia „nie”, gdy inni mówią „wszyscy tak robią”.

Ale alternatywa jest groźniejsza niż chwilowy dyskomfort.

Bezpieczeństwo w zależności

Wróćmy do obrazu pola minowego. Najbardziej niebezpieczny jest moment, gdy ktoś przestaje patrzeć pod nogi, bo „już trochę przeszedł” i nabrał pewności siebie. Rutyna zabija czujność.

Ch. Spurgeon pisał: Trwaj blisko Chrystusa. Gdy oddalasz się od Niego, nawet o krok, stajesz się podatny na tysiące pokus.”

Nie chodzi o neurotyczny lęk, ale o świadomą zależność. Chrześcijanin nie ufa swojej duchowej intuicji bardziej niż Słowu Bożemu. Nie ufa swoim emocjom bardziej niż Chrystusowi.

Trzymanie się Jezusa oznacza:

  • karmienie się Jego Słowem,
  • trwanie w modlitwie,
  • poddawanie decyzji Jego woli,
  • bycie częścią wspólnoty, która pomaga korygować kurs.

Droga prowadzi do życia

W Księdze Przysłów droga sprawiedliwych jest porównana do światła porannego, które świeci coraz jaśniej aż do pełni dnia (Prz 4,18). To proces. To wzrost. To dojrzewanie.

Nie chodzi o perfekcjonizm, ale o kierunek. Można się potknąć, ale nie zmienić trasy. Można upaść, ale wstać i wrócić na ścieżkę.

Timothy Keller ujął to tak: „Ewangelia mówi nam, że jesteśmy bardziej grzeszni i słabsi, niż kiedykolwiek odważyliśmy się przyznać, ale jednocześnie bardziej kochani i przyjęci w Chrystusie, niż kiedykolwiek śmieliśmy marzyć.”

To właśnie dlatego możemy trzymać się tej drogi. Nie dlatego, że jesteśmy doskonali, lecz dlatego, że On jest wierny.

Wezwanie

Jeśli Jezus jest drogą, to nie ma bezpiecznego „objazdu”. Nie ma alternatywnej ścieżki prowadzącej do życia. Każdy krok poza Nim to krok w stronę duchowego zagrożenia.

Dlatego wezwanie z Prz 4,26–27 jest nadal aktualne: patrz, gdzie stawiasz stopę. Sprawdzaj kierunek. Nie zbaczaj.

Trzymaj się Jezusa – nie tylko w chwilach kryzysu, ale w codziennych, małych decyzjach. To właśnie one wyznaczają trajektorię całego życia.

Bo jedyna bezpieczna droga nie jest teorią. Jest Osobą.